Na czereśnie

Wczoraj poszliśmy na czereśnie. Pomysł wędrówki był jasny jednak ciężki w wykonaniu. Jak wszystko co mi zwykle uderzy do głowy.

Wędrówka z Piotrkiem musi mieć cel – filmik na tubka, hamburgery lub lody. Wczoraj sztuczne frykasy zastąpiły czereśnie. Wyruszyliśmy za las, przez pola i łąki. Moje czereśnie zostały objedzone przez okoliczną ludność, która nie przegapi niczego co smaczne i wolnorosnące – niczyje znaczy.

To nic, mówię. Pójdziemy dalej. Komary nie gryzą. Wyjdziemy z lasu – tam siadają żółte ptaki na szczytach belek okalających pole z nieznaną mi rośliną. Zrobię kilka fotek. Godzina marszu w jedną i godzina z powrotem. Jeżyna kłuje, pokrzywa parzy, barszcz już raczej usechł na żmije już za późno. Nogi wysoko. Pot na czole. Jest czapka z daszkiem. Dobrze. O to chodzi. Ruch. Witamina D3. Później znowu komputer i tycie, zatrzymywanie płynów. Krew zasycha w żyłach. Samo zło. – Wracajmy szosą, mam dosyć trawy. – Ok.

Przy szosie rosły czereśnie – ale dzikie. Mniejsze, bardziej aromatyczne, prawie jak wiśnie – ale słodkie. Takiego smaku się już nie kupi. Takie smaki nie istnieją w miastowych marketach. Najlepsze rzeczy są za darmo. Ale komary. Cięły jak w amoku. Piotrek ledwo wytrzymywał ale rwał. Bordowe kulki mieszały się z ogonkami w podłużnym pudełku po płatkach z niebieską przykrywką. – Więcej z tobą nie pójdę. Nie zniosę tego! Komary bolą. Tną w nogi. Następnym razem w długich spodniach… ale upał. Chociaż i tak dzisiaj chłodniej, niż wczoraj. Janek już miał dzwonić, ale już wróciliśmy…

Wytrzymał. A po wszystkim prysznic. Jak nigdy, szybko, bez przypominania. Wizja kleszczy wpijających się w niewidoczne fałdy skóry wygrały wojnę z chroniczną prysznicową niechęcią. Po wędrówkach sen przychodzi szybko.

Może w weekend basen? Stasiek nalega. Raczej tak. W szkole narzekał na basen. Chwila przerwy a już go ciągnie. Od soboty znów upał. Stasiek nie wyjdzie nawet na taras. Do szkoły zabierał trzecią butelkę wody aby w drodze powrotnej wylewać sobie na głowę. Upał go „męczy”. A Piotrek nie czuje żadnych zmian – 20, 30 czy 36 st. to żadna zmiana… Wszyscy przesadzają…

Reklamy

2 myśli na temat “Na czereśnie

Dodaj własny

  1. Tak sobie pomyślałam, że trudne wędrówki wspomina się częściej, więc te komary będą pamiętały zmęczonych podróżnych.
    Znam smak takich dzikich czereśni, rosły na miedzy, ale kiedy gospodarz zasadził kapustę i zaczął pryskać, drzewko uschło, chociaż było wyżej. Od tej pory rzadziej jadam kapustę…
    Pozdrawiam

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Stwórz darmową stronę albo bloga na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: