Centrala

Środa, 17.10.2018

Październik jest nadzwyczajnie kolorowy, żółty, jasnobrązowy złoty. Słońce razi, oczy łzawią. Pamiętam taki październik, Piotrek mały w wózku, przy mnie Pako – pies. Kto by przypuszczał, że jedynym moim problemem wtedy, było wychodzenie z psem na dwór i wnoszenie wózka na drugie piętro… Psa już dawno nie ma, nie chcę innego.

Czas to wymiar, który mi teraz nieszczególnie sprzyja. Nie nadążam, podbiegam a i tak nie zdążam.

Właściwie nie jest źle, niczego mi nie trzeba, no chyba, że szybszego internetu, większego zoomu w aparacie i udanej operacji dodania innych kont do Inastagrama.

Odszedł znajomy z FB, nie wytrzymał… i sąsiada z czwartego pietra pochowaliśmy w  czwartek. Młody – też nie udźwignął.

Stasiek rozwija swoje talenty pisarskie, może napisze książkę. Angielski wchodzi mu bez kucia. A w zeszycie Staśka od religii pojawił się niespodziewanie napis „hwdp” pod napisem parafia. Telefon od wychowawcy, rozmowa, okazało się, że inny chłopiec przelał „Kler” na papier naszej latorośli. Stasiek się przejął niesprawiedliwym oskarżeniem Księdza. Jak widać Ksiądz nadwrażliwy i pedagog z niego marny. Oni mogą się mylić – dzieci głosu nie mają. Rozważamy rezygnację z „lekcji” religii…

Piotrek mieli rzeczywistość po swojemu. Bez entuzjazmu przyjmuje piątki, jedynki i moje wrzaski. Na Kler się wybierali z kumplami – ale nie doszli…

W weekendy wolą zostawać w domu, nie bawią ich podróże,  więc zostają sami. Piotrek ogarnia posiłki dla siebie i dla Staśka; zakupy, napiwki dla gościa od pizzy, hot-dogi w Żabce lub kanapki…  czasem pączki z dziurą – tak żeby Staśka nie przesłodzić. Klucze, zamki, gaz, woda – bez problemu. Ubieranie się zgodne z temperaturą, termometr w komórce, raczej krótki rękawek. Kontakt z centralą obowiązkowa. Centrala odzywa się w newralgicznych częściach dnia, ponieważ centrala jest najlepszym trenerem umiejętności społecznych i odbiornikiem natężenia stresu oraz niezadowolenia, i to tylko centrala może ocalić – cytując klasyka. W taki sposób centrala zyskała odpoczynek i pierwsze wyjazdy bez dzieci… Ze spokojem różnie bywa, ale robimy postępy. Chłopcy bez nas radzą sobie dobrze, czasem nawet mnie zadziwiają – małe cuda jak kanapka z masłem wykonana samodzielnie – czy parówka w bułce…. cieszą bardziej niż jakuzzi w pustym hotelu na wybrzeżu pełnym ptaków szykujących się do odlotu – życie czasem bywa znośne ~ W. Szymborska

 

 

 

Reklamy

2 myśli w temacie “Centrala

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s