Dzień za dniem, nie wyrabiam

Poniedziałek, 05.02.2018

Od ferii nie mogę się pozbierać. Dni mijają za szybko a praca zawsze na ostatnią chwilę w ogólnym galopie i nerwicy sekwencjonowania zdarzeń oraz ich podziale na możliwe i niemożliwe do wykonania.

Z niemożliwych udało nam się wpaść jeszcze raz do Zieleńca i napawać się widokami zimy. Właściwie to Stasiek nalegał, doszlifował jazdę na desce, więc należałoby kontynuować dzieło. A jak wiadomo Staśkowi się nie odmawia, bo zatruje nadchodzący tydzień. Piotrek już z mniejszym entuzjazmem ale perspektywa samotnego siedzenia w domu bez obżerania się fast paszami w drodze powrotnej –  przeważyła… no i co… ja nie potrafię?! Każdy głupi potrafi zjeżdżać na desce… A o głupocie ludzi może rozwlekać się godzinami doprowadzając nas do kresu kresów.

Niestety lekcje, nauka, szkoła po śniegowych harcach działa przytłaczająco – nadrabianie lektur, zadań, których nie wykona się tylko w niedzielę. Użeranie się z Piotrkiem, któremu się nie chce uczyć, a trzeba było wrócić do sprawdzonego systemu z podstawówki – „każdy przedmiot, każde zadanie do nauczenia i sprawdzenia przez głównego kontrolera – czyli mnie. A to z kolei wiąże się z brakiem czasu na wszystko bez względu jak przyspieszę z innymi pracami i tak nie zdążę. Szlag.

Myśli piętrzą się w ciągłym planowaniu. A to to, a to to. I w kółko „mama jestem głodny” – jak mordercza mantra… Nie odpoczywamy nawet w przerywnikach życia, a może już nie potrafimy….

Reklamy

2 myśli w temacie “Dzień za dniem, nie wyrabiam

Add yours

  1. Hej, hej…:) Dobrze, ( dla mnie oczywiście 😉 że Was odnalazłam w nowym miejscu. U nas ferie kończą się za tydzień. Z sukcesów: Młody pojechał samodzielnie na tydzień rekolekcji i wrócił szczęśliwy- a ja nie zużyłam wszystkich tabletek „na nerwy”, bo telefony były w tonie uspokajającym, więc i ja się uspokoiłam z czasem (ale niezupełnie jednak). Od jutra zaczynamy nadrabianie i uczenie na te wszystkie zapowiedziane klasówki… Ponieważ i ja jestem domowym policjantem, łączę się w zrozumieniu tematu…
    Kiedy odpoczniemy??? Odpędzam makabryczne myśli…
    Pozdrawiam gorąco :):):) i gratuluję narciarskich sukcesów:)

    Polubione przez 1 osoba

    1. Cieszę się z „odnalezin” 😀 i z tego że Młody sam pojechał!!!! to sukces….też siedzimy nad lekcjami, bo jak nie siedzimy to oceny spadają… odpoczniemy w czerwcu…może – albo w przyszłym życiu 😀 :D. Pozdrawiam gorąco 🙂 🙂 🙂 Będzie dobrze, bo być musi! 🙂

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s

Blog na WordPress.com.

Up ↑

%d blogerów lubi to: