Zbliża się koniec

Wtorek, 14.06.2016

Zbliża się koniec roku szkolnego. Przeleciał jak z bicza. Rzut okiem do Librusa – wszystkie oceny wystawione. Szału niema. Jak Piotrek czegoś nie zawali to zda do III klasy (gimnazjum). Ale nie uwierzę dopóki nie zobaczę świadectwa.

Ostatnie miesiące obfitowały w jedynki, które Piotrek w mękach i jękach poprawiał po to, by na drugi dzień dostać kolejne. Kiedy Janek gotował się ze złości mnie ogarniał niezrozumiały spokój. Podświadomie czuję, że da radę. A na pewno przejmuje się ocenami – przejmować się czymś – to już coś. – Ostatnia wycieczka wyjątkowo udana – u góry zdjęcia z komórki Piotrka.

Po podaniu pierwszych 4 zastrzyków Cerebrolisin, strzelanie z palców nasiliło się, było denerwujące jak kiedyś jąkanie albo powtarzanie całych zwrotów – najczęściej pytań.- Od tygodnia jednak ustąpiły, ale zastrzyki będzie przyjmował przez całe wakacje. Nieśmiało idzie ku dobremu. Po wycieczce spotkania z kolegami ba! nawet z koleżankami stały się częstsze, niemal codzienne.

Ale jak mówią Szkoci za te parę dni słońca przyjdzie nam słono zapłacić.

Gdy Piotrkowi jakoś się układa my pilnujemy Staśka. Gdy ucichły jego histerie –  nasiliły się zaburzenia jedzenia –  je za dużo i te za duże porcje mu szkodzą. Pomalutku reguluję to częstymi mniejszymi posiłkami – kiedy uda się trzymać dietę – jest dobrze. Ale kiedy tylko mu się poluzuje, kończy się wymiotami. Wygrywa jego upartość i obżarstwo –  wymuszanie niezdrowych potraw, w kółko tych samych.Wprowadziłam banan i jabłko. Wszystko po długich negocjacjach. – Tryskawek się brzydzi, mówi, że są miękkie i obrzydliwe, warzyw żadnych – niestety. Zjada zupę ale musi być podobna do rosołu – bez „statków”. Do szkoły tylko bułka z masłem – jeśli nie, to nic nie zje. Wtedy przychodzi głodny i wściekły. Przemycam naturalny sok w butelce po innym napoju.

Może to tylko chwilowe… Janek piecze mu „zdrowy” chleb i robi bułeczki. Wtedy jest zadowolony – ale rośnie mu brzuch – i tak w kółko… Skaczemy koło niego jak koło jajka.

Upiera się przy płatkach – ale nawet przy mleku bezlaktozowym po godzinie jak twierdzi, boli go brzuch. Wtedy dzwoni do mnie ze szkoły i każe się zabrać. Dobrze, że we wrześniu mamy wizytę. (Płatki odrzuciliśmy). Zaległości nadrabia błyskawicznie. Twierdzi, że nie warto się uczyć tego co już potrafi – tak jak np. czytanie długich tekstów z polskiego czy angielskiego – bo, dla niego to bez różnicy. Zważywszy na notoryczny brak zainteresowania nauką i odrabianiem lekcji – oceny ma bardzo dobre. Jak ma coś zrobić dodatkowo – wścieka się. Zatem odpuszczamy dodatkowe prace. Tak jak dodatkowe zajęcia po lekcyjne, na których nigdy nie zagrzał miejsca. Pomimo, że większość klasy uczęszcza na dodatkowy basen – ponieważ to klasa pływacka. On twierdzi, że nie musi – bo, pływać przecież potrafi i zalicza sprawdziany (mieści się w normie) – „Po co ma tracić czas”.

W szkole jest potulny jak baranek, zostaje po lekcjach i pomaga pani układać krzesełka. Tam wszyscy go lubią. –  Dlatego na zewnątrz nie widać problemu. W domu trwa ciągła walka o każdą, nawet najmniejszą czynność jaką ma wykonać.

Może to tylko chwilowe… Janek piecze mu „zdrowy” chleb i robi bułeczki. Wtedy jest zadowolony – ale rośnie mu brzuch – i tak w kółko… Skaczemy koło niego jak koło jajka. Nawet gdy nam się nie chce – Stasiek skutecznie manipuluje naszymi zmęczonymi mózgami. Dobrze, że Piotrek jest na niego odporny – nie daje się podejść jego sztuczkom wtedy dochodzi do wojen…

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s

Blog na WordPress.com.

Up ↑

%d blogerów lubi to: